Talenty muzyczne z Warmii i Mazur. Paweł Janiszewski

2015-05-12 09:03:19 (ost. akt: 2015-05-12 09:48:02)

Nie ulega wątpliwości... Region Warmii i Mazur obfituje w nadzwyczaj zdolnych muzyków, kompozytorów. To podnosi na duchu, nie tylko słuchaczy, ale i mnie recenzenta, krytyka muzycznego...

Talenty muzyczne z Warmii i Mazur. Paweł Janiszewski

Autor zdjęcia: P.Janiszewski

Dziś chciałbym przedstawić Wam jednego z nich. Skromny romantyk, wspaniały przyjaciel i nade wszystko muzyk, który oprócz talentu muzycznego, ma to coś Paweł Janiszewski - muzyk, kompozytor, aranżer, pedagog muzyczny. Mieszkający w Szczytnie. Utożsamiający się z naszym regionem nie tylko swoją muzyką ale i osobowością.

Paweł, parę lat temu nasze muzyczne drogi, bez żadnej kolizji zetknęły się w Olsztynie. Od tamtej pory obserwuję Twoją muzyczną karierę. Gdybyś miał siebie opisać jako muzyka, to kim jest Paweł Janiszewski?

- Witam wszystkich czytelników i Ciebie Sławku. Paweł Janiszewski muzyk i prywatnie to ta sama osoba. Moje dźwięki są odzwierciedleniem mojej osoby. Jestem otwartą, szczerą i autentyczną osobą. Lubię siebie, zaakceptowałem się kilka lat temu i od tego czasu wszystko idzie mi łatwiej i szybciej.

Wewnętrznie jestem romantykiem, tak jak większość moich dźwięków, bo one wychodzą ze mnie. Myślę, że muzyka to mój striptease, słuchasz moich dźwięków i na ich podstawie masz już mój pełen obraz. Nigdy nie oszukuję siebie, robię to na co mam ochotę, żyje szybko i odważnie, lubię podejmować ryzykowne decyzje, lubię nawet popełniać błędy i nigdy ich nie żałuje. Taka sama jest moja muzyka. W większości nastrojowa i romantyczna, ale też i odważna, oddająca charakter danej chwili, z odrobiną muzycznego brudu.

Poświęciłeś się dla muzyki. Jesteś kompozytorem, aranżerem, pedagogiem muzycznym. Współpracujesz ze znanymi artystami nie tylko z Olsztyna. Czy Twoja praca w pełni Cię satysfakcjonuje czy masz jeszcze niedosyt?

- Tak, jakiś czas temu zaryzykowałem i postanowiłem, że jedyną słuszną dla mnie drogą powinna być muzyka. Obecnie zajmuje mi cały mój czas. Komponuje, aranżuję, nagrywam, gram mnóstwo koncertów i zamkniętych imprez. Jest extra, ale niedosyt będę miał zawsze. Lubię biec i się ścigać... ścigać z samym sobą. W głowie mam cały czas marzenia, które doganiam, a jak już jakieś dogonię to stawiam sobie nowy cel i o nim marzę. Historia zatacza koło, tylko że już na wyższym poziomie, ponieważ cały czas się uczę.

Każdy kontakt z instrumentem, z nową płytą, wizyta w studio, kontakt z nowo poznanymi muzykami to nowe doświadczenia i nabywanie nowych umiejętności.

Grasz w różnych projektach muzycznych. Solo jako "Piano Man" ale też duet z Natalią Pławską, współpraca z Twoją ukochaną partnerką Sylwią, grupa Black Jack Band, masz swój udział w finale Ogólnopolskich Spotkań Zamkowych "Śpiewajmy Poezję". Czyli co rusz, Twój artystyczny dorobek się powiększa.

- Dokładnie tak. Dużo się dzieje i szybko się dzieje. Problem wielu ludzi polega na dorabianiu filozofii do każdego swojego działania. Ja to wszystko odrzuciłem. Robię jedno i nie zastanawiam się czy robię dobrze czy źle, po prostu robię to co w danym momencie podpowiada mi głowa i serce. Jeśli zaczynam współpracę z jakimś nowym projektem, to poświęcam się całym sobą. Sylwię poznałem, kiedy byłem jeszcze dość średnio grającym pianistą, ale za to głodnym nowych dźwięków. Na próbę mojego starego
zespołu "EXANIMIS" przyszła dziewczyna i zaproponowała granie amerykańskiego gospel. Ja, młody, szybki klawiszowiec zapatrzony w prog-powermetalowe granie mam grać gospel? A co mi tam? Ani chwili się nie wahałem, po prostu wszedłem w to, tak naprawdę nie zdając sobie sprawy, że pewnie nie będę umiał tego robić (śmiech)

Dziś, z perspektywy czasu, to była chyba najodważniejsza muzyczna decyzja świata, bo ucząc się tej muzyki, próbując z chórem gospel, biorąc udział w warsztatach i koncertach z zawodowcami z USA i GB tak naprawdę przeszedłem szkołę gry na pianinie jak mało kto. Granie pod dyrygenta, słuchanie siebie nawzajem, aranżowanie pod kogoś, improwizacja, jazz, to wszystko łykałem jak młody pelikan (śmiech). Ponadto słuchałem i nauczyłem się mnóstwo amerykańskich dźwięków, które zostały już w mojej grze do dnia dzisiejszego. Fascynacja tymi nowymi rozwiązaniami, tym, że potrafię co raz lepiej grać, słyszeć, spowodowała, że zacząłem odchodzić od grania amatorskiego metalu, teraz chciałem zostać zawodowym pianistą, a wspólna pasja z Sylwią zamieniła się w związek.

Okazało się, że dla dość sprawnego pianisty jest mnóstwo roboty, zacząłem aranżować numery, pracowałem jako akompaniator dla wielu wokalistek, tworzyłem podkłady, nagrywałem dla ludzi w studio i zacząłem pokazywać się solo. Poznałem co raz to fajniejszych muzyków i okazało się, że teraz potrafię już z nimi grać. Wszystko zaczęło się "zazębiać muzycznie". Przez 2-3 lata z rzędu akompaniowałem na Spotkaniach Zamkowych w Olsztynie, z czego raz, z Olą Łubińską dostaliśmy się do ścisłego finału. Tam, znowu nowe
kontakty, nowe możliwości, ale ciągle niedosyt, bo teraz zaplanowałem sobie, że jest czas, aby ta muzyka zaczęła na siebie zarabiać. Gdy tylko pomysł pojawił się w głowie, od razu pojawił się też Marcin Łukaszewski - doskonały perkusista. Przyszedł do mnie i zaproponował stworzenie zarobkowego, profesjonalnego cover bandu. I znowu nie zastanawiałem się ani sekundy. Jeśli facet, którego obserwuje od dzieciaka, chodzę na Jego koncerty i myślę sobie, że jest po za moim zasięgiem ... proponuje mi wspólne granie, to znaczy że trzeba w to wejść. Tak powstał "Black Jack Band". Pojawiły się pieniądze z muzyki, a u naszego boku stanęli najlepsi muzycy w okręgu jak: Marcin Sejda, Mati Chochłow, Robert Randall Jagielski, Piotrek Szymański, Marek Matyjewicz i wielu innych.

Wiem, że jednym z Twoich "klawiszowych" idoli jest Jordan Rudess (przyp. Dream Theater). To on ukształtował twoje dokonania muzyczne? A może był ktoś jeszcze?

- Owszem, Jordan Rudess to mój największy idol i nauczyciel. To na jego twórczości uczyłem się grać. To jego dźwięki podrabiałem w domu przez wiele godzin. To jeden z dwóch muzyków na świecie, których muzyki słucham i mam wrażenie, że wszystko jest idealne. Drugim z nich jest gitarzysta "Dream Theater" John Petrucci. W ich twórczości nie zmieniłbym żadnego z dźwięków, a nawet więcej, myślę, że jakbym miał takie umiejętności i taką wyobraźnię muzyczną jak Oni, to dany utwór skomponowałbym i zagrałbym tak samo. Prócz nich, mam jeszcze jednego wielkiego idola, ale już nie muzycznego, jest nim Michael Jordan, kiedyś nieźle pykałem w kosza (śmiech)

No proszę muzyk i koszykarz w jednym (śmiech). Twoje kompozycje jako "Piano Man" są według mnie jako skromnego recenzenta, szczególnym objawianiem ludzkich cech, myśli, marzeń... Czy aby nie są to autobiograficzne dźwiękowe dzieła?

- To są autobiograficzne dźwięki, tak jak powiedziałem wcześniej. Grając, obnażam się, rozbieram do naga, szczególnie jeśli gram swoje improwizowane fortepianowe dźwięki. W życiu podejmuje decyzje w sekundę. Coś mi się zakręci w głowie i już działam. Tak samo jest z ta muzyką. Siadam i gram, gram to co w danej chwili czuję. Zresztą muzyka jest moim lekarstwem. Jeśli jestem smutny to siadam do fortepianu, jeśli mam problem, to siadam do fortepianu, jeśli jestem pełen energii, że aż mnie rozwala to siadam, pakuje sobie lead sound i szaleję (śmiech). Te wszystkie rzeczy powrzucane do internetu są niedoskonale, pełne brudu i improwizacji, ale to są właśnie rzeczy nagrane pod wpływem jakiejś emocji, pod wpływem chwili. Jeśli nagram w końcu swoją autorską fortepianową płytę, bo do takiej się przymierzam, to tak ona właśnie będzie wyglądała. Bez makeup`u, bez oszustw, będzie tam, to co głowa i serce w danej chwili przeniosą na moje palce.

A tak bardziej Paweł przyziemnie ... czy da się w obecnych czasach żyć li tylko z muzyki? Nie chcę politykować, ale to dość ważne dla artystów.

- Tak, da się. To dość trudne, wymaga nie lada odwagi i ryzyka, ale da się. Jestem bardzo szczęśliwym człowiekiem. Obecnie utrzymuje się tylko i wyłącznie z muzyki. I nie patrzę na ... (śmiech) dokonania naszych polityków. Po prostu robię swoje cytując Wojciecha Młynarskiego.

Jako, że jesteś doświadczonym już muzykiem ... co być poradził młodszym kolegom z branży? Czy miłość do muzyki, talent są wystarczającą siłą aby móc zaistnieć na scenach, estradach, klubach muzycznych?


- Miłość do muzyki i szczerość wobec siebie samego, w pełni załatwia sprawę. Talent? Myślę, że to umowna rzecz. Np. ja nie uważam siebie za osobę utalentowaną.

Trzeba szanować i lubić siebie, nie patrzeć na siebie przez pryzmat innych ludzi. Jedni nas lubią inni nie. Jednym się podoba nasza muzyka, innym nie. Nie zastanawiajmy się nad tym, tylko róbmy swoje. Zazdrość, zawiść, są cechami, które psują wszystko. Twoje dźwięki, na pewno trafią do kogoś i dadzą mu ogromna radość, może pomogą nawet w trudnej chwili. Trzeba też mieć DYSTANS do siebie i do swojej twórczości. Ja nie oglądam się za siebie. Nagrałem mnóstwo rzeczy, do których nie za bardzo lubię wracać, nie patrzę wstecz. Prawie zawsze, gdy słucham swojego starego nagrania, to mi się ono nie podoba, bo teraz zagrałbym to zupełnie inaczej. Ale mam ogromny sentyment do tych dźwięków, bo są częścią mnie, tak grałem w danym momencie. Teraz gram inaczej i robię inne rzeczy. Młodszym kolegom proponuję słowa mistrza, Johna Petrucci`ego, którymi sam się kieruję. "Ćwicz mnóstwo i graj z lepszymi od siebie"

To niezwykle pouczające... Swego czasu organizowałem dla Ciebie i Natalii Pławskiej koncerty w Olsztynie. Zauważyłeś, że im więcej się pojawiacie to i tym więcej przybywa Wam fanów? Chodzi mi o to, że Twoje aranże znanych światowych utworów są bardziej przyswajalne. Nie wspominając o Twoich cudownych autorskich utworach ...

- Zauważyłem i bardzo mnie to cieszy. Duet z Natalią jest projektem, który od początku świetnie się sprzedaje. Przede wszystkim dlatego, że jest autentyczny. Jesteśmy z Natalią muzycznymi bliźniakami. Współpracowałem z wieloma, naprawdę wieloma wokalistkami ... wiele lat pracuję już jako akompaniator, ale nigdy nie pracowało mi się tak wygodnie. Robisz aranż i wiesz, że to będzie to! Znam wokal Natalii, aranżując... już wiem jak to będzie zaśpiewane. Projekt ten oferuje to czego ludzie oczekują, czyli na koncercie słyszą utwory, które już znają, a to jest bardzo ważne, gdyż słuchacz, który zna utwór czuje się komfortowo, a dodatkowo totalnie zmieniony aranż numeru jest elementem zaskoczenia.

Na każdym naszym koncercie jest podobna sytuacja, owacyjnie przyjęty występ nagrywany przez wiele osób telefonami. Z Natalią poznałem się stosunkowo niedawno, już za czasów "Black Jack Band". Zaczęliśmy wspólne próby i wiedziałem, że barwa jej głosu doskonale odda klimat mojego romantycznego grania, a osobowościowo świetnie się z nią dogadywałem. Zaczęła się zabawa w przearanżowywanie coverów. Jeden, drugi koncert potwierdziły, że pomysł jest trafiony w dziesiątkę i pokazały, że my
jako muzycy doskonale się uzupełniamy, a jako osoby staliśmy się mega kumplami. Natalia weszła od razu do składu BJB i współpracujemy tak do dziś.

Jakie są Twoje muzyczne plany na przyszłość?

- Moim głównym planem jest zawsze spełnianie celów i marzeń, które mam w głowie. One są bardzo konkretne, ale nie powiem jakie (śmiech)

To teraz daję czas dla Ciebie ... przekonaj kolejnych słuchaczy - czytelników Serwisu, aby mogli przekonać się do Twojej muzyki i oddać się w pełni czarom Twoich dźwięków ... Dziękuję pięknie Paweł za rozmowę i mam nadzieję, że kolejne, wspaniałe koncerty jeszcze przed nami.

- Muzyka ma w sobie wielką moc. Fortepian jest najpiękniejszym z instrumentów. Miłość noszona w sercu jest ogromną weną, a głowa i umiejętności zamieniają pomysły na realne dźwięki. Zapraszam do obserwowania mojej małej ... takiej właśnie twórczości. Zachęcam do śledzenia mnie i moich poczynań, zapraszam do polubienia profilu "Piano Man" na facebooku. Zapraszam do bywania na koncertach, zapraszam na chwilowe zamknięcie oczu i odpoczynek przy słodkich dźwiękach fortepianu. Zapraszam do współpracy, wspólnego muzykowania i komponowania. Zapraszam do zakochania się w muzyce.

Obecnie praktycznie codziennie jestem "w trasie", wiec na pewno wiele razy spotkamy się na wspólnym koncercie. Pozdrawiam Serdecznie. Dziękuję pięknie czytelnikom Serwisu Muzycznego Warmii i Mazur oraz tobie Sławek za możność porozmawiania bądź co bądź na nasze wspólne tematy.

rozmawiał: Sławomir Tychek










Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB