Młody zespół, który stara się wybić. Z sukcesami!

2013-09-16 13:35:28 (ost. akt: 2013-09-16 11:42:47)

Grają ze sobą zaledwie od marca, ale już zdobyli serca olsztynian i wygrali przegląd muzyczny Planetafest 2013. — Sporo naszych fanów to ludzie po pięćdziesiątce. Przychodzą do nas po koncertach, sklejają z nami piątki i mówią, że muzyka żyje. To jest piękne! — mówią młodzi muzycy zespołu Traffic Junky.

Traffic Junky - charyzmatyczny kwartet, który swoim stylem grania wraca do korzeni muzyki rockowej z lat 70' i łączy ją z nowocześnie brzmiącymi riffami.

Traffic Junky - charyzmatyczny kwartet, który swoim stylem grania wraca do korzeni muzyki rockowej z lat 70' i łączy ją z nowocześnie brzmiącymi riffami.

Autor zdjęcia: Bartosz Cudnoch

— Jak powstał zespół, który był najlepszy podczas Planetafest?
Dominik Piechowski: — Na początku było nas tylko trzech. Dopiero potem na naszą próbę przyszedł Darek (Dariusz Krasowski — red). Wcześniej nawet się nie znaliśmy. W marcu zmienił się nasz bębniarz. To wtedy dołączył do nas Bartek (Bartosz Podębski — red.).
Dariusz Krasowski: — I co ciekawe, nigdy wcześniej nie śpiewałem. Nasz gitarzysta powiedział mi, że ma fajny skład, z którym gra. Byłem ciekaw, więc przyszedłem na próbę. Wcześniej skończyłem szkołę muzyczną na trąbce, grałem na perkusji, ale nigdy nie śpiewałem. Zaczęliśmy grać w marcu, a już w kwietniu zagraliśmy pierwszy koncert.

— Jak wam się udało zrobić to w miesiąc?
DP: — To wszystko bardzo szybko się dzieje. Jesteśmy młodym zespołem, ale każdy z nas grał już wcześniej. Na próbie zebrało się po prostu czterech świadomych muzyków. Wiemy, jak wygląda taka praca i może dlatego nam się udało.
DK: — My po prostu chcemy grać rocka. Każdy z nas interesuje się różnymi gatunkami. Traffic Junky to fuzja naszych pomysłów. Muzyka jest naszą pasja. Fajnie, że ludzie nas dobrze odbierają. Mamy motywację, żeby działać.



— Traffic Junky jest kapelą do pogrania w wolnej chwili czy macie ambitniejsze plany?
DP: — To nie jest zespół, który gra tylko w wolnym czasie. My tym żyjemy. Trudno przebić się młodym, ale to jest nasze marzenie. Robimy to z radością. Robimy swoje. Nie bujamy w obłokach. Stawiamy sobie najbliższe i mierzalne cele i konsekwentnie je realizujemy.
DK: — Od marca zagraliśmy już siedem koncertów. Planujemy trasę koncertową. To jest fajne, bo okazało się, że ludzie chcą słuchać naszej muzyki. Zaprosiły nas olsztyńskie puby. Moglibyśmy zagrać w Carpenterze. Nie każdy może tam wystąpić, a nam się udało. Stawiamy sobie kolejne cele.

— Jakie?
DK: — Nagraliśmy demo. Zimą chcemy wejść do studia. A wiosną planujemy poruszyć Olsztyn nową płytą.
DP: — Jesienią chcemy pojechać w trasę. Poza tym czekamy na powrót studentów do Olsztyna. Wstrzeliliśmy się z muzyką, gdy ich nie było. Jesteśmy ciekawi, jak nas odbiorą. Poza tym, fajnie byłoby zagrać na Kortowiadzie.

— W Olsztynie trudno się wybić?
DK: — W Olsztynie jest bardzo duży potencjał muzyczny. Ale dotąd nie było takiego zespołu rockowego z melodyjnym wokalem. Chcemy zmienić pogląd, że w Olsztynie nic się nie dzieje. Dzieje się sporo, tylko ludziom się nie chce tego zauważyć.
DP: — Ludzie potrzebują też takich wydarzeń jak Planetafest. Publiczność daje nam dużego kopa na scenie.
DK: — Widzimy na naszych koncertach już znane twarze osób, które dzielą się z nami swoimi emocjami. Doskonałym przykładem jest właśnie Planetafest, kiedy pod scenę przyszli fani. Brakuje nam w Olsztynie więcej takich inicjatyw jak Planetafest. Coś się dzieje w Ostrołęce, Toruniu, Gdańsku. Cały czas są przeglądy i duże koncerty. A Olsztyn śpi, choć tu jest niesamowity potencjał.

— Zauważyłem, że waszą muzyką interesują się też starsi słuchacze.
DK: — To prawda. Sporo naszych fanów to ludzie po pięćdziesiątce.
DP: — Przychodzą do nas po koncertach, sklejają z nami piątki i mówią, że muzyka żyje. To jest piękne!
DK: — Nasza muzyka jest trochę przekorna. Cofamy się do muzyki lat 70. Czujemy ją. Jesteśmy przesiąknięci klasyką. I ludzie widocznie też to czują.

— Jak myślicie, skąd wziął się wasz sukces?
DK: — Muzyka żyje cyklami i wraca co 20 lat. I akurat jest powrót stoner rocka, który staramy się grać.
DP: — Nikt od dłuższego czasu tak nie grał. Szczególnie w Olsztynie. I tego chyba brakowało.

— Nie macie przez muzykę problemów w pracy czy szkole?
DP: — Pracujemy, a Bartek nadal się uczy. Poświęcamy coś dla tego zespołu. Jesteśmy po prostu temu oddani. I choć to wymaga wyrzeczeń, to jest to dla nas przyjemność. Dajemy z siebie wszystko i udaje nam się pogodzić nasze obowiązki z pasją.
DK: — Bartek nasz perkusista daje nam świeży powiew. Ma dopiero 18 lat, ale ma talent. Jest bardzo oddany bębnom.
DP: — Nie możemy też nie wspomnieć o Pawle, naszym gitarzyście, który jest mocnym filarem zespołu. Swoją grą kreuje nasze brzmienie i ma duży wpływ na kształt poszczególnych numerów.

— Swój pierwszy klip nagraliście w... Argentynie Dywickiej.
DK: — Chciałem, żeby nasz klip był na pustyni i udało się. To pasuje klimatem do naszej muzyki. Ale nie możemy zdradzić, gdzie jest Argentyna Dywicka.

— Co doradzilibyście młodym zespołom?
DP: — Żeby nie przejmować się komentarzami. Robić swoją muzykę z pasją i z serca. No i pchać się do przodu, ile można.
DK: — My dajemy z siebie wszystko.

— Co o waszym projekcie myślą rodzice?
DP: — Ja swój pierwszy bas dostałem właśnie od rodziców pod choinkę. I oni żyją muzyką. Dobrze jest mieć kogoś, kto wspiera twoją pasję.
DK: — Rodzice nas wspierają. Mówią o naszych koncertach. A jak napisaliście o naszej wygranej w Planetafest, to kupili gazety. Chomikują je i chwalą się bliskim. Moja mama, jak byłem mały, to batem mnie zaganiała na zajęcia z trąbki. Ale dzięki temu stworzyła we mnie pasję do muzyki i za to jej bardzo dziękuję.

Traffic Junky:
Zespół powstał w marcu 2013 roku. W sierpniu muzycy wygrali współorganizowany przez „Gazetę Olsztyńską” przegląd muzyczny Planetafest 2013. Grupe tworzą: Dominik Piechowski — bas, Dariusz Krasowski — wokal, Bartosz Podębski — bębny, Paweł Rychta — gitara.

Najbliższy koncert zespół zagra 21 września w klubie Nowy Andergrant w Olsztynie. Możesz polubić zespół na Facebooku lub subskrybować w serwisie YouTube.


Marcin Wójcik - możesz obserwować autora na Facebooku.

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. argento #1198384 | 88.156.*.* 16 wrz 2013 17:21

    przecież to żwirownia w Dywitach a nie żadna Argentyna :) kamień , żwir, piasek - przystępne ceny wraz z dowozem - polecamy

    ! - + odpowiedz na ten komentarz