Hiroshima: Nie poszliśmy na łatwiznę

2013-06-07 16:28:10 (ost. akt: 2013-06-07 16:34:57)

Zawsze gdy słyszę muzykę heavy metalową, hard rockową, moje uszy i oczy szybko kierują się w stronę miejsca wydobywania się tych dźwięków. Ciekawość niejednokrotnie popłaca. I tym razem było tak samo. Pierwsze dźwięki riffów, głos wokalisty ... zadziałał na mnie niczym zimny - przyjemny prysznic w bardzo upalny dzień. W ten sposób poznałem sympatycznych muzyków z olsztyńsko - włocławskiego zespołu "Hiroshima". Na rozmowę zaprosiłem założyciela zespołu, gitarzystę basowego, wokalistę Adama Ślipiko.

Hiroshima: Nie poszliśmy na łatwiznę
- "Hiroshima" to historycznie rzecz biorąc nazwa zespołu dość trudna. Czy owa nazwa ma jakikolwiek związek z Waszą muzyką czy też pokłon dla historii?

- Nazwę wymyśliłem na długo przed skompletowaniem pierwszego składu Hiroshimy. To było jeszcze w liceum, grałem w moim pierwszym zespole i już wtedy poważnie myślałem o skompletowaniu typowo hardrockowego bandu. Hiroshima to miasto symbol, każdy słysząc tą nazwę podświadomie kojarzy ją z wybuchem bomby atomowej. Osobiście zawsze starałem się unikać odwołań do historii. Ludziom, którzy pytali mnie o nazwę tłumaczyłem, że skoro są zespoły Boston, Chicago czy Kansas to my nazywamy się Hiroshima i to tyle w temacie. Zwróć uwagę, że w naszym logo nie ma żadnych bomb, płomieni, wybuchów, grzybów atomowych itp. Żaden z naszych dotychczasowych tekstów nie odnosi się bezpośrednio do wydarzeń z 6 sierpnia 1945 roku. Moim zdaniem "Hiroshima" to po prostu dobra, budząca skojarzenia i łatwa do zapamiętania nazwa kapeli grającej bezkompromisowego, ciężkiego Rock N'Roll'a.

- Jestem zaskoczony ... gracie od 2005r. Pierwszy raz i to od razu na żywo słuchałem Was podczas koncertu upalnego lata - czerwca 2010 r. Nie przeczę, że jak to się teraz modnie mówi - zrobiliście na mnie ogromne, pozytywne wrażenie. Od tamtej pory ponoć sporo zmieniło się w Waszej ekipie?

- AŚ - Miło słyszeć takie słowa. Jeżeli chodzi o sprawy personalne - to prawda. Skład Hiro zmieniał się już kilkukrotnie. Granie muzyki w dzisiejszych czasach wymaga wielu wyrzeczeń, szczególnie , że nie jest ona niestety źródłem naszego utrzymania. Brak czasu i brak porozumienia w kwestiach muzycznych to 2 główne powody dotychczasowych zmian. W składzie, w którym graliśmy wspomniany przez Ciebie koncert, rozpoczęliśmy nagrywanie naszej pierwszej, pełnowymiarowej płyty. W trakcie nagrań pojawiły się pewne problemy, wynikiem tego było dość spore opóźnienie w pracy nad płytą, zmieniła się także obsada gitar. W obecnym składzie gramy od lutego 2013. Życie zespołu w końcu nabrało właściwego tempa. Nagrania zostały ukończone, regularnie gramy koncerty, pracujemy nad nowym materiałem. Zaczęliśmy szybko nadrabiać stracony czas.

- Jestem pełen podziwu, gracie tylko i wyłącznie swoją muzykę, ze swoimi tekstami. Komu bić większe brawa?

- To prawda, od początku postawiliśmy na własny materiał. Jest to trudniejsza droga, daje jednak dużo więcej satysfakcji. Pisanie tekstów to moja działka, korekty tekstów dokonuje Rafał z racji tego, że dużo lepiej zna język angielski. W kwestii muzycznej najwięcej do powiedzenia mają gitarzyści - Paweł i Mateusz. Utwory piszemy wspólnie. Każdy z nas ma sporo pomysłów.

- Adam ... grasz na basie, śpiewasz i jesteś założycielem "Hiroshimy" Czy moje skojarzenia są Ci bliskie np. Phil Lynott - Thin lizzy, Burke Shelley - Budgie, Geddy Lee - Rush itd. Czy masz swoje muzyczne wzorce i na nich się wychowywałeś muzycznie, bądż też dalej się wzorujesz?

- Jak najbardziej. Phil, Burke i Geddy to moi absolutni idole. Ze śpiewających basistów dodałbym tu jeszcze Lemmy'ego z Motorhead, John'a Gallagher'a (Raven), Glenn'a Hughes'a (m.in. Deep Purple, Iommi) i Algy'ego Ward'a z grupy Tank.

Jeżeli chodzi o moje wczesne inspiracje, wszystko zaczęło się, gdy byłem jeszcze w szkole średniej. Słuchałem wtedy m.in. Black Sabbath, Iron Maiden i Deep Purple + dużo klasycznego rocka i heavy metalu. To właśnie muzyka tych zespołów była dla mnie bodźcem do założenia bandu. Na basie zacząłem grać w wieku 17 lat. Wszystko zaczęło się gdy obejrzałem koncert Iron Maiden - Live at the Rainbow z 81 roku. Sposób w jaki Steve Harris grał na basie zrobił na mnie takie wrażenie, że nie miałem wątpliwości - będę basistą. To właśnie Steve Harris i basista Black Sabbath - Geezer Butler mieli największy wpływ na to, jak gram teraz. Początkowo nie myślałem nawet o śpiewaniu, chciałem tylko grać na basie. Śpiewać zacząłem dopiero po skompletowaniu ekipy. Nie było wokalisty, więc ktoś musiał. Po kilku próbach stwierdziliśmy, że jakoś sobie radzę, więc nie ma sensu dalej szukać. Polubiłem śpiewanie i tak już zostało. Odkąd przejąłem rolę wokalisty, chciałem stworzyć swój własny sposób śpiewania. Nie chciałem być kolejnym klonem jakich pełno w radio i TV. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że jednym mój wokal będzie się podobał a innym nie. Zawsze jestem narażony na krytykę, zarówno tą pozytywną jak i negatywną. Mam do tego duży dystans. Jedno jest pewne - co by o moim głosie nie powiedzieć, pasuje on do tego, co gramy. Jest oryginalny i łatwy do rozpoznania, a to są bardzo istotne cechy. Wracając jeszcze do moich inspiracji - uwielbiam brzmienie muzyki lat 70 i 80. Sprzęt analogowy, zero komputerów. Zawsze uważałem i wciąż uważam, że muzyka hardrockowa powinna być nagrywana w taki sposób: bez auto-tune, bez bezmyślnego wyrównywania "pod linijkę", ogólnie bez tej całej wszechobecnej, cyfrowej ściemy.

- Prawdę mówiąc nie słyszałem w Olsztynie i województwie, rodzimego tak doświadczonego muzycznie zespołu hard rockowego jak Wy. Porządna zciężała muza z dopasowanym wokalem ... gdzie inni winni tylko zazdrościć. Skąd tak naprawdę żeście się wzięli, skąd takie talenty?

- Każdy z chłopaków ma bogate doświadczenie w graniu z innymi ludźmi. Hiroshima nie jest ich pierwszym zespołem. Poza Hiro każdy z nas udziela się jeszcze w innych projektach, grających zupełnie inną muzykę. Dzięki temu mamy odskocznię. Co do sytuacji, którą opisałeś, zespołów grających taką muzykę jak my, praktycznie dziś nie ma. Nie wiem dokładnie, co jest tego przyczyną. Pewnie chodzi jak zwykle o modę. Łatwiej wybić się, grając to, co aktualnie promują media niż idąc "pod prąd". Tym bardziej, że nie oszukujmy się, muzyka serwowana masowo przez media zbyt ambitna nie jest...

- Jesteście "międzywojewódzkim" zespołem, tak się opisujecie?

- Zgadza się. Co prawda zespół stacjonuje w Olsztynie, jednak Rafał mieszka na stałe we Włocławku, Paweł pochodzi z Mrągowa a Mateusz, podobnie jak ja, mieszka poza Olsztynem. Dodam jeszcze, że nasz rodzimy ośrodek kultury od wielu lat regularnie nas olewa. Jesteśmy chyba jedyną olsztyńską kapelą, która nie miała okazji zaprezentować się podczas lata artystycznego w nowym amfiteatrze. Nie ukrywam, że troche jest nam przykro z tego powodu i w takiej sytuacji głupio byłoby pisać, że jesteśmy w 100 % olsztyńskim zespołem skoro miasto ma nas głęboko w d...

- No właśnie ... mówisz imionami. Przedstaw swoją Ekipę.

- Aktualny skład zespołu wygląda następująco:
Adam Ślipiko - wokal/gitara basowa
Paweł Rychta - gitara
Mateusz Gawryś - gitara
Rafał Sykuła -bębny

- Macie za sobą wiele koncertów ... czy aby nie przyszedł czas na kolejne "wtajemniczenia" na rynku muzycznym i zaliczania kolejnych "szczebelek", abyście byli bardziej widoczni i słyszalni w tym dziwnym świecie?

- Oczywiście jest to naszym celem. Na początek zależy nam na większej liczbie koncertów poza Olsztynem. Są już pewne plany, ale o tym na razie sza ... (uśmiech). Nie ma co się oszukiwać - aby czerpać zyski z muzyki, a tym samym móc skoncentrować się tylko na jej tworzeniu i uczciwym koncertowaniu, trzeba być obecnym w mediach. Media masowe, takie jak telewizja czy radio, to wciąż potężne narzędzia kreowania gustu muzycznego Polaków, dzięki któremu ludzie (nawet ci, którzy muzyką specjalnie się nie interesują) otrzymują solidną jej dawkę, są bombardowani informacjami o artystach i czy tego chcą czy nie - nieświadomie stają się jej odbiorcami. Wielu ludzi młodego pokolenia bez problemu potrafi wymienić artystów i piosenki, które serwuje im radio czy telewizja. Jednak gdy zapytasz ich o muzykę Led Zeppelin, Pink Floyd czy Rush, nie będą wiedzieli, o co chodzi. Dziś każdy zna "Ona tańczy dla mnie", a "Stairway to Heaven" już niekoniecznie i to jest przykre. Jest jeszcze jedna kwestia. Gdy jesteś w mediach, przyciągasz ludzi, masz publikę na koncertach, ludzie kupują płyty i wszystko się kręci. Jeśli nie - jest z tym gorzej. W dzisiejszych czasach młodzi ludzie wolą siedzieć przed komputerem i pisać bzdury na Facebook'u niż ruszyć dupsko i przyjść na koncert, nawet jeśli klub znajduje się bezpośrednio pod akademikiem. No chyba że... gra ktoś znany. Żeby było jasne - nie zmienimy stylu grania, nie zaczniemy modnie się ubierać, śpiewać o "trudnej" miłości nastolatków i nie powiększymy sobie biustów, penisów czy czegokolwiek innego. Będziemy próbować, ale nie za wszelką cenę. Osobiście uważam, że dla kapel hardrockowych też znalazłoby się miejsce w mediach. Wszystko jest kwestią odpowiedniej promocji i zdrowego podejścia. Skoro na zachodzie czy w Japonii można, to czemu nie u nas ?

- Każdy lubi to co ma ... a Wy jako "Hiroshima" jesteście z Siebie zadowoleni?

- Najbardziej dumny jestem z tego, że przez te wszystkie lata grania wypracowaliśmy nasz własny styl - własne rozpoznawalne brzmienie. Nie poszliśmy na łatwiznę, nie poddaliśmy się modzie ani sugestiom tzw. "znawców". Wiele zespołów, które zaczynały grać w tym samym okresie co my, zmieniło kierunek muzyczny tylko po to, żeby łatwiej było wypromować ich muzykę. Czas pokazał, która droga jest słuszna - większość kapel, które kiedyś były stawiane nam za wzór dziś już nie istnieje i mało kto o nich pamięta, Hiroshima gra dalej.

- Nagraliście już parę płyt demo ... obecnie czekamy na Waszą najnowszą płytę. Z racji mej profesji, troszkę już ją słyszałem. Zachwyty będą po ... a jak Wy oceniacie swój materiał na płytę?

- Prawdę mówiąc bardzo trudno ocenić mi materiał, którego jestem współtwórcą. Z mojego punktu widzenia mogę powiedzieć, że każdy z nas włożył dużo serca w pracę nad płytą, wspólnie dokonaliśmy wyboru utworów, a następnie nagraliśmy je najlepiej jak potrafimy, bez nacisków wytwórni ani osób trzecich. Niezależnie od tego, jakie będą recenzje płyty, wiem jedno - wykonaliśmy kawał dobrej roboty. Slaves of Sodom to niejako podsumowanie pierwszego etapu działalności zespołu. Większość utworów powstało dość dawno temu. Gramy je na koncertach od dłuższego czasu. Niektóre kawałki (Crossfire, Night Rider) powstały jeszcze w pierwszym, oryginalnym składzie Hiro i pamiętają nasz pierwszy koncert, który zagraliśmy w klubie 'Rakor' w grudniu 2005 roku. Materiał z debiutanckiej płyty gramy w całości na koncertach, na które serdecznie zapraszamy. Koncerty będą też okazją aby stać się posiadaczem Slaves of Sodom LP.

- Jak przedstawiają się Wasze najbliższe plany muzyczne?

- Aktualnie staramy się grać tak dużo, jak to tylko możliwe. Jednak naszym nadrzędnym celem jest pisanie nowych utworów. Plan mamy dość ambitny - do końca roku chcielibyśmy napisać materiał na nowy album, tak aby w przyszłym roku wejść do studia. Chcielibyśmy, aby nowa płyta była bardziej zróżnicowana. Pojawią się na pewno szybsze, stricte heavymetalowe numery, pracujemy również nad balladami. Kawałków stylistycznie podobnych do tych z Slaves of Sodom też z pewnością nie zabraknie.

- Adam, bardzo dziękuję za rozmowę. Trzymam za Was nie tylko muzyczne kciuki, no i czekamy niecierpliwe na Wasza płytę "Slaves of Sodom" i energetyczne koncerty.

- Również dziękuję. W imieniu zespołu pozdrawiam naszych Fanów i zapraszam wszystkich na nasze koncerty i nabycie najnowszej płyty.

rozmawiał: Sławomir Tychek





Komentarze (2) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. fanka #1106727 | 88.156.*.* 7 cze 2013 19:13

    "Porządna zciężała muza z dopasowanym wokalem ", bardzo trafne...i nic już nie trzeba dodawać.

    Ocena komentarza: warty uwagi (11) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)